Sylwia Chutnik: budujemy dom dla nieletnich mam, laboratorium dorosłego życia

echo-grid-453786-unsplash.jpg

Dzięki akcji “Czytamy dla mamy” powstać ma dom dla nieletnich mam, wychowanek m.in. poprawczaków czy domów dziecka. A kiedy dom ten powstanie, dziewczyny nie będą musiały być rozdzielane ze swoimi dziećmi. “To ma być dla nich laboratorium dorosłego życia” - mówi w rozmowie z portalem Mamywsparcie.pl zaangażowana w akcję pisarka Sylwia Chutnik.

 

**

W ramach akcji “Czytamy dla mamy” powstaje niezwykła książka. Jej bohaterką jest Anka, 16-latka, która zachodzi w ciążę. Autorką pierwszego rozdziału jest Sylwia Chutnik, twórczyniami kolejnych rozdziałów - 9 znanych blogerek, a ostatni rozdział piszą czytelnicy. 5 września dowiemy się, czyje zakończenie zwyciężyło. Wkrótce potem książka ma się ukazać drukiem. Dochód ze sprzedaży książki trafić ma na budowę domu dla nastoletnich matek.

**

 

Mamywsparcie.pl: Jaki problem dotyczący macierzyństwa wzięła pani na warsztat w ramach akcji “Czytamy dla mamy”?

 

Sylwia Chutnik: Ta akcja ma związek z ciążami nastoletnich dziewczyn. To zjawisko - ma ono związek z brakiem świadomości seksualnej - zdarzało się, zdarza i dalej będą się zdarzać. Pytanie, co z tym zjawiskiem jako społeczeństwo zrobimy.

 

Zresztą tym zagadnieniem zajmowałam się już wcześniej. Moja Fundacja MaMa wspólnie z Fundacją Po Drugie (to współorganizator akcji “Czytamy dla mamy”)  kilka lat temu realizowała projekt o nastoletnich matkach. Wzięłyśmy wtedy nawet udział w wysłuchaniu publicznym w Sejmie.

 

Mamywsparcie.pl: Jakie mamy w Polsce prawo dotyczące nastoletnich matek?

 

S.Ch.: Niepełnoletnia dziewczyna, która rodzi dziecko, zwykle nie ma do niego praw rodzicielskich. W praktyce oznacza to, że jeśli ciąża już się przydarzy - bo zwykle nie jest planowana - to musi być wyznaczona osoba dorosła, która będzie prawnym opiekunem dziecka. Dziewczyna nie ma więc praw do opieki nad dzieckiem, które urodzi.

 

Jeśli sytuacja jest unormowana i rodzice nie wyrzucają córki z domu, zwykle to oni są prawnymi opiekunami wnuka lub wnuczki do chwili, kiedy córka skończy 18 lat. Gorzej, gdy młoda mama jest wyrzucana z domu, bo ciąża jest odbierana przez rodzinę jako wielki skandal. Czasami dziewczyna trafia wtedy do rodziny swojego chłopaka - i to jest całkiem nieźle. Bo jeśli nie - trafi do domu samotnej matki albo do domów dla nieletnich. A w większości takich domów nieletnia dziewczyna może pozostawać tylko przez jakiś czas. Jednak również wtedy matka nie ma praw rodzicielskich i ktoś z urzędu musi być prawnym opiekunem jej dziecka.

 

Mamywsparcie.pl: Ale bywa jeszcze gorzej...

 

S.Ch.: Tak. Najsmutniejsze są historie dziewczyn, które zachodzą w ciążę, kiedy przebywają w ośrodku opiekuńczo-wychowawczym. W takich placówkach nie można pozostawać ze swoimi dziećmi. Oznacza to, że po porodzie dziecko jest oddzielane od matki, która nie może opuścić ośrodka. Maluch trafia do izby dziecka albo są naciski, by oddać go do adopcji, czyli zrzec się praw rodzicielskich - których de facto się nie ma.

 

Mamywsparcie.pl: W ramach akcji “Czytamy dla Mamy” chcecie dać takim mamom z ośrodków wychowawczych nową szansę.

 

S.Ch.: Tak. Chcemy zbudować dom dla nastoletnich matek, które chcą być ze swoimi dziećmi. Ale nie chodzi tylko o dach nad głową. Chodzi też o to, by w tym domu dziewczyny te miały warunki, aby uczyć się, jak się żyje. Bo są osoby w naszym społeczeństwie, które nie potrafią robić zakupów albo zaplanować wizyty u lekarza. One w swoim życiu jeszcze nie miały takiego doświadczenia.

 

Nasz dom ma być nie tylko schronieniem, ale szklarnią, laboratorium do nauki dorosłego życia, szkołą odpowiedzialności za siebie i za swoje życie.

 

Mamywsparcie.pl: Głównymi odbiorzyniami programu “Czytamy dla mamy” będą m.in. mamy po poprawczakach, po ośrodkach opiekuńczo-wychowawczych. Co tu dużo gadać: to dziewczyny, które zwykle w życiu już trochę narozrabiały. Kiedy myślimy o tym, komu by tu pomóc, takie osoby zwykle nie są pierwszym naszym typem. Dlaczego mamy im pomagać?

 

S.Ch.: Bo my też rozrabiamy w życiu. Tylko zazwyczaj nam to uchodzi na sucho, bo pochodzimy z innego środowiska. Bo my mieliśmy w życiu łatwiej na starcie. Nas rodzice nauczyli w porę, jak unikać tarapatów i jak z nich wychodzić. Przekazali nam pewne umiejętności i wartości. To nie jest nasza zasługa, że od początku mieliśmy lepiej. A te dziewczyny zwykle nie miały tak dobrych rodzin.

 

A skoro mamy już wiedzę i możliwości, aby pomóc tym dziewczynom, to naszym obowiązkiem jest to zrobić.

 

Ja w swojej pracy społecznej nigdy nie gloryfikowałam tzw. ludzi z problemami. To jest ciężka i bardzo trudna grupa do pracy. Oni też mają wiele za uszami. Ale to nie jest tak, że dzieci po poprawczakach, więzieniach, ośrodkach wychowawczych są skazane na to, co od początku od swojego życia dostały. 

 

Kolejną sprawą jest to, że te dzieci tych nieletnich matek już są na świecie. A część z tych dziewczyn rzeczywiście ma chęć i możliwości psychofizyczne, by swoim dzieckiem się zająć. Trzeba więc tym dziewczynom stworzyć warunki, by podjęły nową rolę życiową, jaką jest rola matki.

 

Mamywsparcie.pl: Czy dziewczyny, które same potrzebują pomocy, mogą zapewnić dobrą opiekę swojemu dziecku?

 

S.Ch.: To samo pytanie może dotyczyć każdej matki. A w przypadku tych dziewczyn dziecko może być punktem przełomowym. Te dziewczyny łakną ciepła i bliskości, bo same go nie doświadczyły w życiu. Dziecko jest dla nich momentem, który może je uratować.

 

Jeśli te młode mamy wykazują tendencję, by stać się odpowiedzialne, według nas polskie prawo powinno dać im szansę, by zajęły się swoim dzieckiem.

 

Nie mówię o tym, żeby dziecko na siłę zostawiać z matką, kiedy dziewczyna zupełnie nie jest nim zainteresowania, jest kompletnie nieodpowiedzialna albo stanowi dla dziecka zagrożenie. Mówię o sytuacji, gdzie matka biologiczna chce i jest w stanie zajmować swoim dzieckiem. Musimy zrobić wszystko, by jej to umożliwić. Ale też ją tego nauczyć, dać jej możliwości, przestrzeń.

 

Mamywsparcie.pl: jak będzie wyglądał ten dom, który chcecie państwo zbudować?

 

S.Ch.: To nie będzie wielki dom samotnej matki. Tam będzie mieszkało tylko kilka dziewczyn. I przynajmniej po 1-2 opiekunki na każdą dziewczynę. To dzięki ich pomocy młode mamy nauczyć się mają odpowiedzialnego dorosłego życia.

 

Mamywsparcie.pl: I każdy z nas może dołożyć cegiełkę do budowy tego domu.

 

S.Ch.: Tak. Ale oprócz czytelników, swoją pomoc oferują firmy. Współorganizator konkursu - firma BANDI nie tylko dała pieniądze, ale też angażuje swoich pracowników w działania na rzecz akcji. Poza tym zgłaszają się do nas kolejne przedsiębiorstwa chętne do pomocy. Jedno z biur architektonicznych przygotowało nam projekt domu. A teraz następne firmy deklarują, że załatwią do naszego domu okna czy armaturę.

 

Mamywsparcie.pl: Można powiedzieć, że to bardzo budujące!

 

S.Ch.: Ale dzięki książce nie tylko budujemy dom. Budujemy też świadomość. A tego się nie przeliczy na pieniądze.

 

Mamywsparcie.pl: jaka była pani rola przy pisaniu książki, która powstaje w ramach akcji “Czytamy dla mamy”?

 

S.Ch.: Napisałam pierwszy rozdział: zamysł historii o Ance, która zachodzi w ciążę mając 16 lat. Ten rozdział jest oparty na relacjach i wspomnieniach nastoletnich matek, które poznałam w pracy w fundacji MaMa albo przy okazji pracy z MTV nad serialem dokumentalnym o nastoletnich matkach. Ale inspirowały mnie również opowieści dziewczyn zebrane przez Fundację Po Drugie.

 

Zależało mi na tym, żeby była to opowieść możliwie bliska osób, które mogą pomóc. To miała być historia, która równie dobrze mogłaby się zdarzyć każdej z nas. Bo nie chciałam, żebyśmy piętnowali nastoletnie matki i myśleli, że to, co je spotyka, to coś bardzo odległego.

 

Mamywsparcie.pl: Czy miała pani wpływ na to, jak będą wyglądały kolejne rozdziały?

 

S.Ch.: Na początku spotkałyśmy się wszystkie - organizatorki akcji i blogerki, które miały pisać kolejne rozdziały. Poprowadziłam dla dziewczyn warsztaty pisarskie. Potem kolejno każda z autorek miała miesiąc na napisanie rozdziału. Pilnowałam z organizatorami, żeby tekst miał ręce i nogi. Chodziło nam o to, by zachować przede wszystkim sposób myślenia o bohaterce. A na ostatni rozdział rozpisany był konkurs. Czytelnicy mogli zgłaszać swoje propozycje zakończenia.

 

Książka powinna się ukazać w październiku. Jeszcze nie wiemy, jaki będzie jej tytuł. Chcemy najpierw poznać zakończenie.

 

Mamywsparcie.pl: Na koniec trochę zmienimy temat: czy pani zdaniem pisanie i czytanie może pełnić terapeutyczną rolę dla mam?

 

S.Ch.: Sporo młodych mam prowadzi swoje blogi. I nie mówię tu o działalności internetowej, która łączy się z zarobkami. Mówię o wewnętrznej potrzebie uporządkowania nowego doświadczenia, jakim jest macierzyństwo. Podzielenia się tymi przemyśleniami z innymi ludźmi. Działa to w dwie strony - młode mamy lubią też czytać, co piszą inne mamy. To jest blogosfera, której członkinie się wspierają.

 

Czytanie i pisanie, dzielenie się refleksjami jest formą twórczości. Na miejscu mam, które się wahają czy pisać, czy nie, nie bałabym się ocen - np. tego, że ktoś pomyśli, że to co piszę, to grafomania albo że to nie ma wartości literackiej.

 

Ja nie podchodzę do literatury na klęczkach. Nie chcę się w każdym tekście doszukiwać potencjalnego Tołstoja czy Dąbrowskiej. Wierzę, że pisanie i czytanie - bo to idzie ze sobą w parze - ma dla nas funkcję wspierającą.

 

Mamywsparcie.pl: dziękujemy za rozmowę!