Co męczy w "siedzeniu" w domu z niemowlakiem?

co meczy w macierzynstwie.jpg

Okłady ze śpiącego bobasa leczą nawet najstraszliwsze choroby, zapach niemowlaka powinien być sprzedawany za grube miliony jako błyskawiczny polepszacz nastroju, a życie z maluchem to relaks w trakcie niekończących się niemowlęcych drzemek. O co więc właściwie chodzi z tym zmęczeniem w macierzyństwie?

Oto nasze typy:

Nieprzewidywalność

Nie wiesz czy dziecko pośpi dziesięć minut czy półtorej godziny. Nie wiesz więc czy możesz zabierać się za poważniejsze zadania czy też lepiej zmrużyć choć na chwilę oczy przed kolejną porcją zmagania się z niemowlęcą frustracją. Nie wiesz w jakim maluch będzie nastroju, jakie będzie miał potrzeby - w końcu dopiero go poznajesz, on ciągle się zmienia, a do tego Niemowlak z natury Zmiennym Jest. Wiesz natomiast z całą pewnością, że to do Ciebie będzie należało odpowiadanie na jego dobre i złe humory, że nie powiesz mu "dziś mam wolne ", "teraz potrzebuję odpocząć", "nie najlepiej się teraz czuję". A jeśli powiesz, to nie możesz liczyć na jakąś sensowną odpowiedź z jego strony. To trochę jak bycie na dyżurze w straży pożarnej - niby nie wiesz, kiedy wybuchnie pożar i czy w ogóle będzie (ale raczej będzie). Wiesz jednak, że będziesz brać udział w akcji.

Ciągłe i bezkompromisowe domaganie się Niewiadomoczego

Nikt nie lubi ciągle być nagabywany. I nie ważne, czy to wersja "łeeee", czy też bardziej zaawansowana "Maaamaaaa", po jakimś czasie ten dźwięk podnosi ciśnienie lepiej niż podwójne espresso. Jednak jako świadoma i empatyczna matka nawet chętnie byś zaspokoiła potrzeby biednego małego stworzenia - gdybyś tylko wiedziała jak. Gdyby tylko przeciągły i świdrujący uszy krzyk objaśniał ci coś więcej niż tylko skrajne niezadowolenie. Gdyby tylko twoje próby zaradzenia mu przynosiły zmiany inne niż losowe. Nie przynoszą? A więc albo jesteś słabą matką, albo masz słabe dziecko. (Oczywiście jesteś zupełnie normalną matką zupełnie normalnego dziecka, ale rzadko masz tego świadomość będąc w stresie i zmęczeniu).

Sen

To niby oczywiste: zarwane noce, pobudki na karmienie, przewijanie, tulenie, odbijanie. Każdemu zdarzyło się parę nocy zarwanych, cięższy okres w pracy czy kilka imprez w młodości. Parę nocy to jednak nie to samo co parę miesięcy. Dokładny czas tej tortury nie został zresztą określony. Może wyśpisz się dziś, a może jednak za rok? Ot, taka zagadka.

Praca fizyczna

Codzienne noszenie, kołysanie, podnoszenie, trzymanie w dziwnych, bynajmniej nieergonomicznych pozycjach, wkładanie, wyjmowanie, łapanie, przytrzymywanie Bobasa wymaga sporego wysiłku! Do tego karmienie w wymyślnych pozycjach: żeby się nie obudził, żeby mu było wygodnie, żeby łatwo go było odłożyć, żeby można było jednocześnie korzystać z telefonu lub czytać książkę starszakowi. To wszystko skutkuje fizycznym bólem i niewygodą. Weźmy dodatkowo pod uwagę, że zadań tych podejmuje się (bo czy ma wybór?) osoba nie w pełni fizycznych sił: rozstęp mięśni brzucha? rehabilitacja mięśni dna miednicy? przepuklina pępkowa? A może inna przyjemność pociążowa lub poporodowa? To nie takie drobiazgi przy ponadpełnoetatowym zajmowaniu się Drobiazgiem.

Zabawa w zimno-zimno

W dzieciństwie nie raz bawiłyśmy się w zabawę ciepło-zimno. Ktoś chowa przedmiot, a następnie uprzejmie nas naprowadza. Gdy zbliżamy się do celu, czeka nas zachęta "ciepło, ciepło!", a gdy oddalamy, komunikat "zimno". Bardzo prosta i przyjemna zabawa, a w dodatku zwykle zakończona wygraną. Niestety, niemowlaki czasem bawią się z matkami w znacznie mniej przyjazny wariant tej zabawy. Cokolwiek robisz, spotykasz się ze znaczącym "łeeee". Próbujesz iść w innym kierunku? Zimno! A może w jeszcze innym? Zimno! Poziom stresu przy każdej takiej jednoznacznej informacji zwrotnej rośnie w dość szybkim tempie. I niestety, nie zawsze w końcu znajdujemy ukryty skarb.

Ciągły pośpiech

Od kiedy stajemy się matkami niemowlaka, wszystko robimy w przyśpieszonym tempie. Próbujemy zdążyć umyć się/ zjeść coś / posprzątać / ugotować / odpocząć / poczytać / wypić kawę ZANIM bobas obudzi się / zacznie krzyczeć / będzie chciał jeść / będzie chciał spać. Zawsze jest jakieś Coś, które mamy zrobić, oraz jakieś Zanim, przed którym próbujemy zdążyć. W efekcie po niby lekkim dniu i wykonaniu zaledwie paru podstawowych czynności (poza opieką nad niemowlakiem oczywiście) czujemy się jak po biegu długodystansowym w tempie sprintu.


A co Was męczy w macierzyństwie? Napiszcie koniecznie! (Jeśli macie jeszcze trochę siły…)