Gdzie jest madka?

madki.jpg

Widujemy je czasem na placach zabaw, w sklepach, przed blokami. Ich ślady łatwo wytropić w internecie, na forach i w komentarzach na facebooku. Madki na zdjęciach lub w rzeczywistości wiecznie robią to samo: czytają kolorowe czasopisma, plotkują z koleżankami, wpatrują się bezmyślnie w smartfony, gdy w tym samym czasie ich dzieci obrzucają piaskiem rówieśników albo zatracone w szaleńczym biegu potrącają zmęczone staruszki, drą się jak opętane i robią siku w krzakach. Generalnie uważają, że świat się kręci wokół nich. Zresztą ich matki mają podobnie: wpychają się do kas bez kolejek, zajmują wózkami całe chodniki, a komunikacją miejską zawsze jeżdżą w godzinach szczytu, i nigdy, ale to nigdy, nie potrafią uciszyć tych swoich bąbelków lub chociaż złożyć wózka i rzucić gdzieś w kąt, tylko zajmują pół autobusu, tramwaju, ewentualnie ćwierć wagonu metra; żądają placów zabaw tuż pod oknami sąsiadów,a ich dzieci zawsze depczą po stopach niewinnych przechodniów w centrach handlowych, o kwietnych rabatach już nawet nie wspomnę.
Samolubne, skoncentrowane tylko na sobie, leniwe. No po prostu madki.

Skąd się wzięły w Polsce madki? Czy to nowe zjawisko czy znane już w PRLu? Czy to wynik transformacji i szalejącego kapitalizmu lat '90? Czy środowisko madek powstało naturalnie czy raczej z inspiracji amerykanskiej popkultury i rozpasanego konsumpcjonizmu?
Pojawia się wiele pytań, jedno jednak jest kluczowe: czy madki rzeczywiście istnieją? Albo może sprecyzujmy: czy madki rzeczywiście istnieją gdziekolwiek poza naszą wyobraźnią?

Są jak potwór z Loch Ness. Ktoś kiedyś widział przerażający kształt, inny dostrzegł niepokojący cień na tafli wody, ktoś nawet zrobił zdjecie wystającej głowy lub ogona, a reszta...cóż, resztę sobie dopowiedzieliśmy sami. W końcu swój rozum mamy, kawał świata już schodziliśmy, nietrudno wywnioskować obraz całości widząc tylko fragment...

Powiedzmy to więc wreszcie wprost i bez ironii: madki nie istnieją. To legenda miejska. Jak czarna wołga. Wkładamy w nią nasze lęki, przekierowujemy na nią agresję, wskazujemy palcem, gdy tłum szuka winnego.
Każda z nas może zostać madką. W jeden z tych gorszych dni, oceniona w ułamku sekundy bez szerszego kontekstu. Zamyślona, zmęczona, nieobecna, sfrustrowana, agresywna, natarczywa, roszczeniowa, złośliwa, domagająca się, kłótliwa, brzydka i zła. Okropna. Madka pomieści w sobie wszystko, czego nie lubimy w matkach. Wszystko czego się brzydzimy, czym gardzimy, z czego kpimy.

Madka nie istnieje. Albo może jest w każdej z nas?