Jestem matką bardzo średnią

mama srednia

Gdybym miała określić swoje macierzyństwo jednym słowem, wybrałabym „średnio”.

Średnio długo staraliśmy się o dziecko. Wystarczająco długo żeby przeżyć kilka poważnych rozczarowań i zacząć myśleć o tym, że może nie możemy mieć dzieci, ale nie dość długo, by rozpocząć procedurę leczenia niepłodności. Doświadczyłam stanu, w którym bezradność jest dominującym uczuciem…wszystkie plany tracą sens, a chęć powiększenia rodziny i jednocześnie brak efektów sprawiają, że seks zaczyna być tylko środkiem do celu i czynnością wykonywaną w określonym dniu miesiąca z określoną częstotliwością. I co miesiąc wraz z miesiączką przychodzi rozczarowanie i wielki smutek. W końcu się udało.

Średnio trudny był poród. Wystarczająco trudny, żebym czuła jego konsekwencje przez długie tygodnie i miała poczucie, że moje ciało dobrnęło do momentu krytycznego – dało z siebie wszystko i więcej już nie mogło. Ale z drugiej strony miałam podane znieczulenie i oksytocynę i do tej pory, kiedy ktoś mnie pyta czy rodziłam naturalnie czy nie, nie wiem, co odpowiedzieć. Tak średnio…

Średnio wymagającym niemowlakiem było nasze dziecko. Często płakało, dużo krzyczało, słabo zasypiało, chciało być ciągle na rękach, nie chciało spać samo, nie lubiło jeździć w wózku, dużo i długo ssało pierś (też w nocy), mocno ulewało, nie tolerowało przez pierwszy rok życia białka, więc wykluczyłam je ze swojej diety. Ale moje dziecko nigdy nie miało kolki, nie miało problemów z przystawieniem się do piersi, nie chorowało, uwielbiało być w chuście lub w nosidle, z apetytem jadło wszystkie nowe produkty: kaszki, warzywa, owoce; w każdej formie, w ilościach hurtowych. Czy było trudnym niemowlakiem? Czasem bardzo, czasem wcale, czyli chyba średnio.

Średnio sprawdzam się w roli matki. Bardzo lubię ten czas spędzany z moim dzieckiem, ale lubię też czas bez niego. Lubię wiedzieć dużo o pielęgnacji, odżywianiu, edukacji i rozwoju dzieci, ale w sumie wiem średnio dużo, bo lubię wiedzieć też inne rzeczy o świecie i nie na wszystko starcza mi czasu. Wierzę, że warto być cierpliwym, wyrozumiałym i spokojnym rodzicem, ale średnio mi to wychodzi.

I nie lubię być średnia. Lubię być super. Chciałam dobrze zaplanować ciążę, urodzić super sprawnie super dziecko i super dobrze je wychowywać, jako super matka. Wychodzi średnio. I to jest akurat super ciężkie, ale włożyłam dużo pracy w to, żeby czuć się dobrze z tym byciem średnią. Średnie, czyli normalne, takie jak u większości. Średnie, czyli pełne do połowy. Wystarczająco dobre. Moje macierzyństwo jest średnie, czyli wystarczająco dobre.