Dziennik Magdy - karmienie piersią

trudy karmienia piersią

Magda jest mamą dwuletniego już Stasia. Na mamywsparcie.pl systematycznie publikujemy fragmenty jej dziennika, który prowadziła między 2 a 4 miesiącem życia jej synka. Szczerze pisze w nim, co działo się z nią w początkach macierzyństwa. Dziś o karmieniu piersią.

Pierwsze 2 doby były koszmarne. Nie umiałam przystawiać małego, nie miałam pokarmu, stresowałam się bardzo, co denerwowało z kolei Stasia. Było to głownie szarpanie się z miernym skutkiem. Do tego nie miałam pokarmu, co przeżywałam jako porażkę. Chodziły mi po głowie myśli typu: "Nie dość, że nie urodziłam Stasia naturalnie, to jeszcze nie mogę go naturalnie karmić. Co ze mnie za matka, skoro nie mogę nakarmić swojego dziecka. Jestem wybrakowana, gorsza, niewystarczająca, niepełna. Nie jestem prawdziwą kobietą."

To co pomagało, to łagodne wsparcie i realna pomoc kobiet-położnych, ich powtarzanie i przekonanie, że z pewnością będę karmić piersią, będę miała pokarm, nauczę się to robić. Bardzo do siebie brałam natomiast wszystkie nieuważne i niedelikatne komentarze. Pamiętam też ogromną radość i dumę, gdy laktacja się uruchomiła i mogłam karmić tylko piersią.
Ale różowo jeszcze nie było - szarpanie było nadal, choć stopniowo, coraz mniej. Do tego nie umiałam rozpoznać, czy Staś jest głodny, czy nie. Był czas, że chciał ciągle ssać, był czas, że krztusił się przy karmieniu. Oczywiście obwiniałam za to siebie: "źle go przystawiam", "jestem nie taka". Był czas, że chciał być kilka godzin przy piersi, a ja z jednej strony miałam dość, z drugiej czułam się jak wyrodna matka, gdy chciałam go odstawiać, a on się wściekał. Pamiętam, jak Marcin wrócił do domu po 3 godzinnej nieobecnosci. Zastał nas w tej samej pozycji - Staś cały czas przy piersi, a ja ledwo żywa, wyczerpana, głodna i zrezygnowana. Marcin podjął wtedy radykalne kroki i zabrał ode mnie Stasia, co było cudowne.
Z czasem było coraz lepiej. Myślę, że mogłam tak stwierdzić po jakiś 5 tygodniach. Teraz po 8 większość karmień jest przyjemnych. Niektóre są bardzo miłe, inne mniej, ale nie wywołują we mnie już takich emocji. Nie obwiniam siebie za to, że coś jest nie tak, tylko przyjmuję, ze widocznie jest jakiś powód tego, że Staś zachowuje się przy piersi w ten, a nie inny sposób.