Ciąża, połóg i CIAŁO

Moja pierwsza ciąża przebiegała bardzo dobrze. Przez wszystkie 9 miesięcy czułam się w najgorszym wypadku zmęczona lub senna, moje ciało ze mną współpracowało, a ja z nim.

Dużo spacerowałam, starałam się dobrze odżywiać. Bałam się trochę o rozstępy, więc gorliwie używałam różnych smarowideł i magicznych kremów.

Po porodzie potrzebowałam trochę czasu, żeby wrócić do stanu sprzed ciąży. Bez większych ćwiczeń, specjalnych treningów czy planów dietetycznych. Przy karmieniu piersią, intensywnej opiece nad dzieckiem, aktywnym trybie życia i rozsądnej diecie po roku mogłam powiedzieć, że wróciłam do formy. Oczywiście nie było to to samo ciało, co dwa lata wcześniej, ale śmiało mogłam mówić, że najgorsze, co mi się przydarzyło po ciąży, to nieco wystający brzuch, trochę rozstępów i bardziej widoczny cellulit.

Po drugiej ciąży w sumie mogłabym mówić to samo, ale to już nie byłaby prawda. Pozornie wszystko wyglądało tak samo, ale moje ciało zaczęło się męczyć, przestało nadążać. Okazało się, że lista schorzeń i komplikacji po ciąży i porodzie może być bardzo długa… A o większości z nich nigdy wcześnie nie słyszałam! Jak to możliwe? Przecież mój świat w połowie składa się z kobiet, a znakomita ich większość to matki… Kiedy zaczęłam mówić o swoich trudnościach zdrowotnych okazało się, że niemal każda z nich boryka się z jakimiś problemami medycznymi: nietrzymanie moczu, obniżenie macicy, uszkodzenie nerwów miedniczych, hemoroidy, wypadanie ściany pochwy, żylaki macicy, pochwy, sromu… Przecierałam oczy ze zdumienia i nie wierzyłam własnym uszom. Dlaczego nikt mi nie powiedział wcześniej?! Czy chciały mnie ochronić, czy czuły, że to zbyt intymne sprawy?

Mam wrażenie, że zbyt mało mówimy sobie nawzajem o kobiecości. Rozmawiamy o naszym wyglądzie, martwimy się o urodę, a zapominamy, że dla naszego samopoczucia i komfortu życia jędrny lub obwisły biust, czy gładkie lub pomarszczone pośladki mają znacznie mniejsze znaczenie niż to, czego nie widać z zewnątrz, czyli nasze narządy wewnętrzne.  Porozmawiajmy wreszcie szczerze ze sobą o naszej kobiecości. A nie ma chyba nic bardziej kobiecego niż wagina czy macica.