Nowe ciało i nowa dusza - czyli dziennik Magdy cz. 3

wsparcie dla matek

Według psycholożki Dany Birksted-Breen w początkowym okresie po porodzie kobiety bardzo zmieniają sposób myślenia o sobie jako o osobach i matkach. Jeśli wszystko przebiega dobrze, wyobrażenia na temat macierzyństwa i siebie w roli mamy stają się coraz bardziej realistyczne, a gwałtowne i skrajne emocje z czasem słabną. W przeciwnym wypadku ryzyko pojawienia się depresji poporodowej rośnie.  

O takim doświadczeniu pisze Magda, mama Stasia.

 

Tożsamość

Minęły dwa miesiące od  porodu, a ja nadal nie wiem,  kim jestem. Czy jestem tą samą osobą, czy kimś zupełnie innym? Co się stało z tamtą starą osobą? Chwilami przeżywam coś na kształt żałoby po niej. Innym razem czuję się zupełnie jak stara ja, tyle że z „małym gratisem” w postaci Stasia.
Przychodzą mi też jednak myśli, że może ta nowa osoba też będzie / jest w porządku. I że może dobrze byłoby ją poznać / poznawać.

Ciało

Moje ciało zostało mocno zniszczone przez poród i ciążę. Nie wiem, czy wróci do dawnych kształtów. Są momenty, że bardzo mnie to dołuje.
To, co mnie niepokoi, to fakt, że przestałam je czuć. Na przykład czasem nagle orientuje się, że coś mnie bardzo boli. Ciężko mi jest głęboko oddychać. Moje ciało stało się dla mnie trochę obce.

Co pomagało?

To ważna część. Myślę, że to co mnie (u)ratowało, to ciągłe szukanie wsparcia, w różnych sprawach, u różnych osób. Szczerze mówiłam o swoich kłopotach. Pisałam lub dzwoniłam do koleżanek-matek. Uspokajało mnie to, że też im było ciężko na początku. Kiedy to słyszałam, czułam się od razu „bardziej normalna”. Korzystałam z pomocy położnych w szpitalu, położnej środowiskowej, konsultantki laktacyjnej. Korzystałam ze wsparcia M., którego pomoc w pierwszych dwóch tygodniach była gigantyczna. Pomagali też rodzice / teściowie - np. przywożąc jedzenie. Myślę, że warto korzystać ze wszystkich dróg i źródeł, jakie przyjdą do głowy.

Pozytyw na koniec

To co jest bardzo pozytywne w moim przypadku to fakt, że są dwa miesiące od urodzenia Stasia i jest już naprawdę dobrze. Nie idealnie, nie tylko różowo, ale jest bardzo wiele momentów, kiedy szczerze się cieszę z macierzyństwa. Wiem też, że powoli zaczynam zapominać trudy - dlatego czym prędzej spisuję je teraz. Poród jeszcze nie dawno był traumą. Teraz wspominam go jako nieprzyjemny i bardzo trudny, ale już nie płaczę i mogę mówić o nim zupełnie spokojnie. W każdym punkcie jest naprawdę dużo lepiej.
A nawet po prostu dobrze.