MATKA - najbardziej wieloznaczne słowo świata

dobra zla matka

Dzisiejsza historia mamy jest trochę nietypowa. To dwa krótkie fragmenty jej dziennika. Świetnie pokazują złożoność i zmienność emocji mamy. Która z mam nie zna tych dwóch twarzy siebie? Ciągłego balansowania między nimi, ciągłych prób łączenia ich w sobie. To zarazem najdziwniejsze i najbardziej naturalne na świecie. Matka – to najbardziej wieloznaczne słowo świata. Mieści w sobie tyle znaczeń i wszystkie odcienie emocji. Czasem nawet jednocześnie.  Przeczytajcie co czuje „Dobra” i „Zła” Matka. Czyli taka jak my wszystkie – Wystarczająco Dobra Matka.

„Zła matka”

„Są dni - jak dziś czy wczoraj - że opieka nad P. jest wykańczająca. Marudzenie po kilku chwilach prawie każdej zabawy, krzyk protestu przy odkładaniu, gdy zmęczone ręce chcą chwilę odpocząć. Mało drzemek w ciągu dnia, nieutulony krzyk na spacerze. Niby nic takiego, ale po całym dniu mędzenia, protestów, krzyków, niezadowolenia - mimo usilnych starań matki by bobas był zadowolony - można mieć dość. I ja mam.

„Dobra matka”

Chciałabym, żeby P. wiedział i czuł, ile miłości i czułości miał w pierwszych miesiącach życia. A ja chciałabym o tym pamiętać.
Gdy go usypiam na rękach, szepczę w ucho: syneczek, kochany, maluszek, okruszek, maleńki, kochany.
Wciąż dostaje ode mnie buziaki.
Uwielbiam patrzeć, gdy spokojnie je z piersi i gdy zasypia wtulony na moich rękach.
Uwielbiam, gdy śpi mi na brzuchu.
Czasem nawet miło mi, że wybudza się po jakimś czasie, gdy śpi beze mnie!
Lubię go głaskać, gdy zasypia ze smoczkiem i widzieć, jak mruży oczy w rytm tych głasków.
Słodki, kochany - wciąż powtarzamy z G.
Chciałabym, żeby ta miłość i czułość go wyposażyła na całe życie. Żeby była wystarczająca. Żeby go chroniła przed różnorakim złem, które jeszcze go pewnie spotka.
Niech go nie spotka.