"Czwarty trymestr" – co może pomóc?

czwarty trymestr.jpg

W czasie pierwszych trzech miesięcy życia swojej córki (niektórzy nazywają ten czas czwartym trymestrem), G. spisywała rzeczy, które pomagały jej przeżyć ten czas. G. nastawiała się, że może być bardzo ciężko, co okazało się dla niej pomocne, bo mogła zostać pozytywnie zaskoczona.

Najgorsze dla niej było tracenie kontaktu z córką – nie w czasie, gdy były rzeczywiście osobno, ale wtedy, gdy przebywały ze sobą, a trudno im było się porozumieć. To wywoływało mieszane, intensywne emocje, przynosiło poczucie bezradności i frustrację: „Jej bardzo o coś chodzi, próbujesz na to odpowiedzieć, ale po kilkudziesięciu minutach, po kilku godzinach, tracisz cierpliwość. Serce ci się kraje, bo widzisz, że dziecię cierpi. Chcesz je udusić byle przestało się drzeć. Chcesz je przytulić do serca, ukoić.”

Oto lista rzeczy, które G. spisała jako pomocne:

  • Miłość i oksytocyna (na to nie mamy wpływu).
  • Pamiętanie, że znamy się dopiero kilka tygodni, a już byłyśmy razem w piekle i w raju.
  • Brak sztywnego pomysłu na dziecko - elastyczne podążanie za nim i podążanie w wybranym kierunku. Na przykład kierunkiem było samodzielne spanie, więc odkładaliśmy uśpioną córkę do jej łóżeczka, ale jeśli w danej dobie się na to nie godziła, spała z nami. W dzień po porodzie obiecałam sobie, że nie będę walczyła z dzieckiem.
  • Oddawanie w opiekę dziecka mężowi lub mamie, choćby po to by do córki zatęsknić. Aby to było możliwe, zdemokratyzowałam swoje mleko - codziennie odciągałam jedną porcję, by mąż ją nakarmił. W ten sposób i on miał swój wyjątkowy czas z dzieckiem i nie czuł się bezradny.
  • Pamiętanie o tym, że cokolwiek się dzieje, minie i przerodzi się w swoje przeciwieństwo lub inny wariant. Niestety działa to w obie strony i najwspanialszy, bezzębny uśmiech zamieni się w godzinny purpurowy ryk.
  • Tańczenie z dzieckiem na ręku w rytm ulubionych, spokojnych piosenek.
  • Włączanie dziecka do swojego życia, zamiast dzielenia czasoprzestrzeni na tę "dla mnie/dorosłą" i "dla dziecka" - zabieranie dziecka tam, gdzie wcześniej się chadzało, np. do muzeum czy kawiarni.
  • Noszenie dziecka w chuście (zasypiało jeszcze w trakcie motania, a najdłużej po 20 minutach).
  •  Zachęcanie dziecka do przesypiania wspólnie poranków (nie umiałam odsypiać za dnia).
  • Gotowość do eksperymentowania w szukaniu sposobu ukojenia, rozbawienia lub uczenia dziecka - to co działało wczoraj dziś może być nieskuteczne.

A co Wam pomagało przetrwać "czwarty trymestr"? Piszcie w komentarzach lub emailach!