Wsparcie par w początkach rodzicielstwa

wsparcie par w poczatkach rodzicielstwa.jpg

Narodziny dziecka i pierwsze lata jego życia to okres w którym obniża się satysfakcja partnerów ze związku. To reguła raczej niż wyjątek ponieważ zjawisko to dotyczy około 2/3 par (dane z badań The Gottman Institute). Warto się na ten prawdopodobny kryzys przygotować (tu można przeczytać o tym, jak to zrobić), a w razie potrzeby warto sięgnąć po pomoc, np. w postaci spotkań z psychoterapeutą par.

Terapia par – co możecie dostać?

Godzina tygodniowo w gabinecie psychoterapeuty to czas kiedy partnerzy mogą się skupić na sobie samych i sobie nawzajem, poczuć się ponownie parą, jednostkami, nie tylko rodzicami. To czas tylko dla nich, z dala od dziecka. To moment, w którym mogą się ponownie, czasem na nowo zobaczyć, dostrzec, zrozumieć. W trakcie spotkań możliwe jest zdefiniowanie problemów pary i każdego z partnerów bez wzajemnego obwiniania się, żądań. To okazja do tego by naprawdę wysłuchać partnera, wczuć się w jego sytuację, zrozumieć trudności, z którymi się boryka, zaoferować empatię i wsparcie. To również możliwość ugłośnienia swoich niezaspokojonych potrzeb i poproszenia partnera o wsparcie. To okazja do lepszego zrozumienia uczuć i zachowań, swoich i partnera.

Jak napisał Lew Tołstoj „Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób.” Choć trudności, z którymi borykają się partnerzy w początkach rodzicielstwa są do pewnego stopnia możliwe do przewidzenia, to jednak każda para ma swoją specyfikę, jest niepowtarzalna. Uważny, empatyczny terapeuta pomoże partnerom uchwycić:

  • sedno trudności – co właściwie jest problemem tej konkretnej pary?
  • emocje, czasem nieuświadomione, jakich doświadczają,
  • negatywne cykle w interakcjach (związkowy „taniec”),
  • niezaspokojone potrzeby każdego z partnerów.

W psychoterapii par klientem psychoterapeuty jest związek, a nie każdy z partnerów z osobna. To  odróżnia ją od wparcia uzyskiwanego od rodziny czy przyjaciół oraz od psychoterapii indywidualnej.  Terapeuta nie opowie się po stronie jednej z osób, będzie próbował uchwycić, jak nawzajem na siebie wpływacie, jak pewne zachowania prowadzą do określonych reakcji. Podpowie jak możecie przerwać niszczący was taniec relacyjny i zwiększyć zadowolenie ze związku.

Terapia par – co jeszcze warto wiedzieć?

Psychoterapia par jest z założenia terapią krótkoterminową. Obejmuje zwykle od kilku do kilkunastu spotkań, choć zdarza się, że trwa nieco dłużej. Terapeuta stara się pracować „ekonomicznie”, co oznacza, że partnerzy mają móc funkcjonować bez jego wsparcia tak szybko, jak to możliwe.

Spotkania odbywają się zwykle co 1-2 tygodnie i trwają 50-90 minut. Częstotliwość spotkań i czas ich trwania są uzależnione od stosowanego rodzaju terapii, liczby uczestniczących terapeutów (terapia par jest czasem prowadzona przez dwóch psychoterapeutów), potrzeb i możliwości partnerów.

Pierwsze spotkanie to okazja do poznania terapeuty i podjęcia decyzji, czy odpowiada on partnerom, czy chcą z nim pracować nad swoim związkiem. Dla terapeuty to czas na wstępne rozpoznanie sytuacji w związku, wstępne zdefiniowanie trudności i oczekiwań partnerów, przeprowadzenie wywiadu i nawiązanie kontaktu z każdym z partnerów.

Terapia par – gdzie szukać?

Oferta odpłatnej psychoterapii dla par i małżeństw jest szeroka. Oferują ją prywatne ośrodki psychoterapii. Ceny są zróżnicowane – w Warszawie to 120-250zł ze sesję. Można również szukać pomocy nieodpłatnej, np. w specjalistycznych poradniach rodzinnych,  lokalnych OPS-ach, stowarzyszeniach, fundacjach czy placówkach posiadających kontrakty z NFZ.

Terapia par oferowana jest w różnych nurtach psychoterapii, np. terapia par skoncentrowana na emocjach (EFT),  w ujęciu Gestalt, humanistyczno-egzystencjalnym czy poznawczo-behawioralnym. Wybór konkretnego nurtu, ośrodka czy psychoterapeuty jest sprawą indywidualną. Warto zapoznać się z sylwetką wybranego terapeuty, dopytać o jego doświadczenie i kwalifikacje – czy to podczas umawiania pierwszego spotkania czy w trakcie sesji.

Beata Zielińska-Rocha