Dziennik Magdy - poród

porod historie mam

Magda* jest szczęśliwą mamą ponad dwuletniego już syna. Pierwsze miesiące po porodzie były dla niej jednak trudne. Pomocne okazało się dla niej pisanie o swoich przeżyciach. Magda podzieliła się z nami swoimi zapiskami z tego czasu, a my systematycznie publikować będziemy kolejne ich fragmenty. Dziś dzieli się przeżyciami z porodu. 

Zainspirowana książką "Macierzyństwo non fiction" spisuję - póki pamiętam - wersję non fiction z pierwszych dni / tygodni po porodzie. Robię to dziś, gdy Staś ma prawie 2 miesiące. Między innymi dlatego, że mam nieodparte wrażenie, że jeszcze chwila, jeszcze parę tygodni, i nie będę pamiętała tych początków, a moja opowieść o macierzyństwie stanie się nieprawdziwa i wygładzona. Już teraz te wspomnienia wydają mi się dużo mniej realne. Już. A co będzie za parę lat? Wspomnienie dobrych chwil, tęsknota za wyidealizowaną wersją połączenia ze Stasiem, które minęło bezpowrotnie.

Poród bolał. Chwilami bardzo. Z czasem coraz bardziej. Później tak bardzo, że marzyłam tylko, by się skończył i byłam pewna, że nie dam rady go znieść . Byłam wykończona. Do tego dochodził strach, że coś złego stanie się Stasiowi.
Znieczulenie było cudowną chwilą ulgi.
Znieczulenie przy cesarce - wybawieniem.
Cesarka, gdy się działa, przyniosła ulgę, że to się wreszcie skończy.
Później dołączyło też jednak poczucie porażki, że nie udało mi się urodzić naturalnie.
Musiałam wciaż sobie tłumaczyć i wciaż słyszeć potwierdzenie od Marcina i położnej, że się starałam wystarczająco bardzo...
Przez pierwsze dni po porodzie płakałam na myśl o porodzie i nie byłam w stanie o nim mówić.
Przez 2 dni po porodzie nie odbierałam telefonów od nikogo. Kontaktowałam się tylko z Marcinem i personelem szpitala. Wiedziałam, że jak zacznę mówić, to się rozkleję. Bałam się, że się nie pozbieram z powrotem.
Później zaczęłam rozmawiać z bliższą rodziną, ale wymagało ode mnie wiele wysiłku, by nie brzmieć tak dramatycznie, jak się czułam.

(*Imię bohaterki zostało zmienione.)